Pani Agnieszka miała raka piersi. Leczenie przebiegało zgodnie z planem – chemioterapia co dwa tygodnie, badania krwi przed każdym cyklem. Przed trzecim usłyszała: „Hemoglobina trochę spadła.”
„A co z operacją?” – pomyślała.
W gabinecie nie padły żadne dodatkowe zalecenia, więc uznała, że nic wielkiego się nie dzieje. Ale wracając do domu, przypomniała sobie, jak koleżanka z pracy opowiadała, że jej siostrze odwołano operację, bo spadek hemoglobiny był zbyt duży. W głowie pojawiło się pytanie: „A co, jeśli mnie też to czeka?”
W domu wykopała z szuflady żelazo, które jeszcze przed diagnozą przepisał jej lekarz rodzinny. Sprawdziła datę ważności i łyknęła pierwszą kapsułkę. „Będę brała trzy razy dziennie – to na pewno zadziała” – pomyślała zadowolona.
Tydzień później – bóle brzucha, zaparcia, brak apetytu. Wyniki? Bez zmian. Stres? Większy niż wcześniej.
Kiedy spada hemoglobina – anemia u pacjentów onkologicznych – historia, która zdarza się częściej, niż myślisz
To nie historia jednej osoby. To scenariusz, który powtarza się codziennie.
Nie dlatego, że pacjenci są nieodpowiedzialni. I nie dlatego, że lekarze nie wiedzą, co robią. Po prostu – gdzieś po drodze ginie rozmowa. Nikt nie mówi, że anemia u pacjentów onkologicznych to częsty efekt leczenia. Że czasem to wynik niedoboru żelaza – ale czasem zupełnie innego mechanizmu. Że „spadek” nie zawsze znaczy „zagrożenie”.
A przecież zrozumienie tego może oszczędzić tygodni stresu, niepotrzebnej suplementacji i problemów z układem pokarmowym.
Anemia u pacjentów onkologicznych – co się dzieje w organizmie, gdy brakuje żelaza?
Żelazo to jeden z tych pierwiastków, które robią realną różnicę – nie tylko w morfologii, ale w codziennym funkcjonowaniu. To kluczowy składnik hemoglobiny – barwnika krwi, który odpowiada za transport tlenu z płuc do każdej komórki ciała. Gdy zaczyna go brakować, organizm produkuje mniej czerwonych krwinek albo wytwarza je mniejsze, słabsze, z mniejszą zawartością hemoglobiny. A to oznacza jedno – tkanki dostają mniej tlenu, a Ty czujesz spadek sił, energii i efektywności.
Efekt? Zmęczenie. Ale nie takie, które mija po kawie czy drzemce. To zmęczenie wynikające z niedotlenienia całego organizmu – ciała i mózgu. Spada wydolność fizyczna. Trudniej się skupić, zapamiętać, przetworzyć informację. W układzie nerwowym brak żelaza wpływa na wrażliwość receptorów dopaminergicznych, mielinizację osłonek nerwowych, syntezę neuroprzekaźników (dopaminy, serotoniny, noradrenaliny). Pojawia się drażliwość, smutek, a czasem nawet objawy depresyjne.
A przecież życie nie zwalnia. Nadal trzeba wstać, zrobić śniadanie, zawieźć dziecko na angielski, złożyć raport, odebrać telefony, prowadzić firmę. Tylko że z anemią wszystko to przypomina jazdę na zaciągniętym hamulcu – niby się poruszasz, ale z ogromnym wysiłkiem i frustracją, że coś Cię blokuje, choć nie wiesz co.
Brak żelaza nie kończy się tylko na zmęczeniu czy nastroju.
Żelazo odgrywa istotną rolę w syntezie kolagenu. Jego niedobór pogarsza kondycję błon śluzowych, zwiększa ich podatność na skutki uboczne leczenia i utrudnia gojenie ran. Sugeruje się również jego wpływ na rozwój osteoporozy.
Ten mikropierwiastek bierze również udział w odporności humoralnej i komórkowej. Przy niedoborze żelaza obniżone jest wytwarzanie leukocytów i limfocytów, zwłaszcza T – a więc niedobór żelaza jest jedną z przyczyn większej podatności na infekcje.
Anemia u pacjentów onkologicznych – hepcydyna
Hepcydyna to główny regulator gospodarki żelazem. Hormon białkowy produkowany w wątrobie, który decyduje o tym, ile żelaza organizm wchłonie z jelita, ile uwolni z magazynów (wątroby, śledziony, szpiku), a ile zatrzyma „na później”. Można powiedzieć, że to ona rozdaje karty – a żadne mięso, żadna tabletka z żelazem, żaden koktajl z natką nie zrobią nic, jeśli hepcydyna powie: „zamykamy”.
Hepcydyna działa bardzo logicznie – tylko że z punktu widzenia pacjenta onkologicznego… potrafi być bezlitosna.
Jej produkcja wzrasta przy stanie zapalnym, infekcji, urazie, stresie metabolicznym – czyli w sytuacjach, które w leczeniu nowotworowym są wręcz wpisane w codzienność.
W efekcie organizm dostaje sygnał:
„Nie oddajemy żelaza. Zatrzymujemy w magazynach. Nie wchłaniamy z jelit. Chronimy się.”
To mechanizm obronny, który miał na celu ograniczenie dostępu do żelaza dla bakterii i wirusów – bo one też go potrzebują. Ale gdy stan zapalny jest przewlekły (jak przy nowotworze), system zaczyna działać przeciwko gospodarzowi.
Anemia u pacjentów onkologicznych – przyczyny i mechanizmy niedoboru żelaza
Według szacunkowych ocen około 30% populacji świata ma niedokrwistość z niedoboru żelaza (syderopeniczną) i jest to najczęstszy niedobór pojedynczego składnika dietetycznego na świecie. Jest więc duża szansa, że już rozpoczynając leczenie, miałeś niedobór żelaza.
Niedokrwistość dotyczy od 20 do nawet 90% pacjentów w trakcie leczenia onkologicznego, w zależności od typu nowotworu. To nie „efekt uboczny” – to częste, poważne powikłanie, które może oznaczać jedno: konieczność przerwania lub odroczenia terapii.
Dlaczego pacjent onkologiczny ma anemię? Bo przyczyn jest więcej niż jedna
Anemia u pacjenta onkologicznego rzadko ma jedną, prostą przyczynę. To nie tylko: „brakuje żelaza, to dołóżmy”. W praktyce bardzo często mamy do czynienia z mechanizmem złożonym, który wymyka się standardowym schematom. I właśnie dlatego leczenie nie może ograniczać się do jednej tabletki.
U pacjenta onkologicznego możemy spotkać różne typy niedokrwistości – często współistniejące:
– niedokrwistość z niedoboru żelaza (np. po krwawieniu),
– anemia chorób przewlekłych (gdzie działa hepcydyna i stan zapalny),
– anemia polekowa, czyli skutek uboczny chemioterapii uszkadzającej szpik,
– niedokrwistość z niedoboru witamin i mikroelementów, np. B12, kwasu foliowego, cynku.
Do tego dochodzą również sytuacje fizjologicznie zwiększonego zapotrzebowania na żelazo – choćby regeneracja po operacji, gojenie się ran, odbudowa tkanek. Wszystko to sprawia, że organizm potrzebuje więcej, wchłania mniej, a używa jeszcze mniej – bo zatrzymuje żelazo w magazynach z powodu działania hepcydyny.
Najczęstsze przyczyny niedoboru żelaza u pacjentów onkologicznych
– nieprawidłowa dieta, uboga w żelazo i składniki wspierające jego wchłanianie (witamina C, białko), a bogata w te, które to utrudniają (wapń, fityniany, taniny),
– upośledzone wchłanianie, wynikające z uszkodzenia śluzówki jelita (np. po operacjach), zmian zapalnych (np. przy chorobach współistniejących, jak celiakia czy nieswoiste zapalenia jelit) lub niskiej kwasowości soku żołądkowego,
– przewlekłe lub nawracające krwawienia, które często są pierwszym objawem nowotworu – szczególnie jelita grubego, żołądka czy szyjki macicy,
– przewlekły stan zapalny – obecny zarówno w samym procesie nowotworowym, jak i w trakcie leczenia,
– chemioterapia, radioterapia i zabiegi chirurgiczne, które uszkadzają szpik, upośledzają wchłanianie i wpływają na tempo erytropoezy.
Anemia u pacjentów onkologicznych. Dlaczego sama suplementacja żelaza nie wystarcza?
Suplementacja doustna żelaza może być jednym z elementów leczenia, ale czasem konieczne są dodatkowe działania. Jeśli mimo sumiennego przyjmowania preparatów Twoje samopoczucie się nie poprawia, a wyniki badań pozostają bez zmian – to znak, że trzeba poszukać przyczyny i innych rozwiązań.
Leczenie anemii u pacjentów onkologicznych to nie tylko „danie żelaza”, ale przede wszystkim zrozumienie mechanizmu, który ją wywołuje. Dlatego czasem potrzebne jest szersze spojrzenie i uzupełnienie terapii o inne elementy:
– Wsparcie dożylne. Czasem organizm potrzebuje szybkiej i skutecznej odpowiedzi. Właśnie wtedy zwykła suplementacja doustna może nie wystarczyć – żelazo w formie dożylnej omija barierę jelitową i działa szybciej, skuteczniej i z mniejszym obciążeniem dla układu pokarmowego.
– Zastosowanie leków stymulujących erytropoezę, czyli proces tworzenia czerwonych krwinek – szczególnie jeśli szpik kostny został uszkodzony przez leczenie onkologiczne.
– Poprawa wchłaniania i stanu odżywienia. W wielu przypadkach to nie brak żelaza w diecie jest problemem, ale jego słabe wchłanianie z przewodu pokarmowego lub zwiększone straty.
– Diagnostyka ukrytych przyczyn niedokrwistości, takich jak przewlekłe krwawienia, niedobory innych mikroelementów (np. witaminy B12, kwasu foliowego) czy współistniejące choroby zapalne jelit.
– Uzupełnienie strat po przebytej operacji.
Anemia u pacjentów onkologicznych to złożone zagadnienie. Właściwe leczenie to nie droga na skróty, ale plan uwzględniający to, co dzieje się naprawdę w Twoim organizmie.
Dieta przy anemii – co warto jeść, żeby wspierać leczenie?
Dieta nie zastąpi leczenia, ale może je realnie wzmocnić. W przypadku niedokrwistości z niedoboru żelaza warto zadbać o to, by na talerzu regularnie pojawiały się produkty bogate w żelazo – szczególnie w formie, którą organizm najlepiej wykorzystuje.
Żelazo hemowe – najlepiej przyswajalne
Źródła: – chude mięso czerwone (wołowina, cielęcina), – drób (zwłaszcza udka z indyka, kurczaka), – wątróbka (z umiarem, np. raz w tygodniu), – ryby (sardynki, śledzie, makrela), – owoce morza (małże, krewetki).
To żelazo wchłania się bezpośrednio, bez potrzeby udziału innych składników. Jego biodostępność to nawet 25–30%. Nawet małe ilości dobrze przygotowanego mięsa mogą mieć duży wpływ.
Żelazo niehemowe – też ważne, ale potrzebuje wsparcia
Źródła: – nasiona roślin strączkowych (soczewica, ciecierzyca, fasola), – pestki dyni, słonecznika, sezam, tahini, – płatki owsiane, kasza gryczana, amarantus, – jajka (choć zwierzęce, zawierają żelazo niehemowe), – warzywa zielone: natka pietruszki, jarmuż, brokuły, rukola, – suszone morele, śliwki, figi (jako dodatek, nie baza diety).
Pamiętaj, że najlepsza dieta to dieta urozmaicona. Podstawowym warunkiem prawidłowej syntezy krwinek czerwonych jest właściwe żywienie. Niedokrwistość na tle żywieniowym może powstać w wyniku niedoborów żelaza, ale również folianów, białek, witamin B12, E, A, B6, B2, C, a także miedzi, cynku lub kobaltu.
Jak jeść, żeby naprawdę wchłonąć to żelazo?
Nie wystarczy „jeść produkty z żelazem”. Trzeba jeszcze zadbać o warunki, które sprzyjają jego wchłanianiu. I właśnie w tym miejscu dieta przestaje być listą składników, a zaczyna działać jak dobrze przemyślany plan wsparcia organizmu.
1. Dodaj witaminę C – bez niej ani rusz To ona działa jak klucz, który otwiera drzwi do skutecznego wchłaniania żelaza niehemowego.
Przykład z życia: Jeśli jesz kaszę jaglaną z burakiem i pestkami dyni – dodaj sok z cytryny do dressingu i garść natki pietruszki. To nie detal – to różnica między przyswojeniem a „prześlizgnięciem się” żelaza przez układ pokarmowy.
2. Uważaj na to, co przeszkadza Niektóre składniki mogą zablokować wchłanianie żelaza, nawet jeśli jesz go sporo.
Herbata, kawa, kakao – zwłaszcza tuż przed, w trakcie lub po posiłku. Kawa. Co robić? Jeśli lubisz kawę – wypij ją 1–2 godziny po jedzeniu, a nie do śniadania z owsianką i orzechami.
Produkty bardzo bogate w wapń (np. duże ilości mleka, jogurtów) – też potrafią „konkurować” o wchłanianie.
3. Jedz regularnie, ale nie w stresie Brzmi banalnie, ale pacjenci onkologiczni często jedzą zbyt mało kalorii i białka – i wtedy organizm nie ma „z czego” tworzyć hemoglobiny. Zbyt mała ilość jedzenia = niedobory = anemia pogłębia się, mimo dobrych chęci.
Anemia u pacjentów onkologicznych – czy naturalne metody naprawdę działają?
W sieci aż roi się od cudownych sposobów na szybkie uzupełnienie żelaza. Buraki, gwoździe, zakwasy, garnki… A pacjent – w dobrej wierze – testuje wszystko, bo przecież „naturalne” znaczy bezpieczne, prawda?
Tyle że anemia nie jest „niewielkim osłabieniem”, tylko poważnym stanem klinicznym, który wymaga konkretnego, przewidywalnego i sprawdzonego leczenia. Naturalne metody mogą wspierać proces, ale nie zastąpią prawdziwej terapii. Przyjrzyjmy się kilku najpopularniejszym mitom.
Buraki i sok z buraka
To chyba najczęstszy mit. Burak = krew = żelazo. Niestety, to tylko skojarzenie kolorystyczne. Owszem, buraki zawierają żelazo (ok. 1,7 mg/100 g), ale w formie niehemowej – trudniej przyswajalnej, a dodatkowo zablokowanej przez obecny w burakach kwas szczawiowy. Przyswajalność? Ok. 2–5%. Czyli żeby pokryć dzienne zapotrzebowanie kobiety, trzeba by zjeść 21 kg buraków albo wypić 26 litrów soku dziennie. Raczej mało realne – i na pewno nie przy anemii.
Fermentacja (czyli np. zakwas buraczany) może nieco poprawić wchłanianie – więc jako dodatek do diety ma sens. Ale nie jako podstawa leczenia! Należy jednak pamiętać, że produkty fermentowane mogą dodatkowo podrażniać błony śluzowe przewodu pokarmowego – szczególnie wtedy, gdy są już nadwyrężone leczeniem onkologicznym.
Choć buraki zawierają też składniki, takie jak arginina i betaina, które mogą wspierać ukrwienie i procesy krwiotwórcze, nie są w stanie zastąpić suplementacji żelaza ani wyleczyć niedokrwistości.
Jabłko z gwoździem – czyli czarna magia i trochę metali ciężkich
Mit wiecznie żywy. „Wbij gwoździe w jabłko, poczekaj kilka godzin i zjedz. Żelazo z gwoździ przechodzi do owocu.” Brzmi jak prosty trik, ale to nie magia – to metaloza. Gwoździe zawierają nie tylko żelazo, ale też mangan, chrom, molibden, nikiel, a czasem ołów, kadm czy siarkę. Nie wiadomo, co się z nich wypłukuje, ile, w jakiej formie i czy w ogóle jest to przyswajalne przez człowieka. A już na pewno nie ma mowy o kontroli dawki czy skuteczności. Więcej ryzyka niż korzyści.
Gotowanie w żeliwnych garnkach
To akurat ma w sobie trochę prawdy – pod warunkiem, że używamy naturalnego, nieemaliowanego żeliwa, dobrze zaimpregnowanego olejem. Wtedy rzeczywiście niewielkie ilości żelaza mogą przechodzić do potraw. Ale: – ilości są minimalne, – smak potraw może się zmieniać (metaliczny posmak), – trudno ocenić, ile tego żelaza realnie trafi do organizmu.
Więc tak – można, ale jako element uzupełniający, nie główna strategia w walce z anemią.
Szczęśliwa Żelazna Rybka (Lucky Iron Fish)
To ciekawy i dobrze przebadany produkt: mała rybka z żelaza spożywczego, którą wkłada się do gotującej się zupy lub herbaty, żeby wzbogacić ją w żelazo. 👉 Badania pokazują, że stosowana regularnie (3x w tygodniu) może poprawiać poziom żelaza i ferrytyny u osób z łagodnym niedoborem. Jest bezpieczna, certyfikowana i sprawdzona klinicznie, ale — i tu ważne — nie zastąpi leczenia farmakologicznego w przypadku rozpoznanej niedokrwistości.
Naturalne metody mogą być fajnym dodatkiem ale w anemii pacjentów onkologicznych szukamy pewności której tu nie znajdziesz. Żadna z popularnych naturalnych metod nich nie zapewni regularnej, przewidywalnej, terapeutycznej dawki żelaza, której potrzebuje organizm w anemii. Leczenie niedokrwistości to plan i konsekwencja – i dlatego suplementacja trwa nawet 4–6 miesięcy po poprawie wyników.
Podsumowanie – to, co warto zapamiętać i zabrać ze sobą
✅ Niedokrwistość i obniżenie hemoglobiny dotyczy od 20 do nawet 90% pacjentów w trakcie leczenia onkologicznego, w zależności od typu nowotworu. To nie „efekt uboczny” – to częste, poważne powikłanie, które może oznaczać: przerwanie leczenia albo konieczność jego odroczenia. Zdarza się u większości osób – bo leczenie wpływa na szpik, metabolizm żelaza, odporność, apetyt i wszystko naraz.
✅ Lekarz zareaguje, kiedy będzie trzeba. Jeśli nie padło zalecenie o suplementacji – to najpewniej nie było jeszcze takiej potrzeby. Jeśli coś Cię niepokoi – nie szukaj odpowiedzi na forach. Zapisz pytanie i zadaj je swojemu lekarzowi lub dietetykowi klinicznemu. Masz do tego pełne prawo. I lepsza jedna rozmowa niż miesiąc domysłów.
✅ Nie każdy spadek „poniżej widełek” oznacza stan alarmowy. W chorobie nowotworowej wyniki interpretuje się inaczej – dlatego nie warto czytać ich jak „zdrowy człowiek”.
✅ Dieta bogata w żelazo to zawsze dobry pomysł – suplementacja nie zawsze. Szczególnie na własną rękę. Bo może nie zadziałać. Albo pogorszyć objawy ze strony układu pokarmowego.
✅ Jeśli potrzebujesz wsparcia w dopasowaniu diety do wyników badań lub aktualnego etapu leczenia – zapraszam na konsultację. Wspólnie dobierzemy rozwiązanie, które ma sens i działa.
Ten artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie może zastąpić porady lekarskiej. Moim celem jest edukowanie pacjentów, aby świadomie mogli podjąć najlepsze dla nich decyzje. Chcę aby, wiedza którą przekazuję pomogła aktywnym pacjentom lepiej komunikować się z lekarzami i optymalnie wykorzystać czas swojej wizyty.
Źródła:
Kolak A, Kamińska M, Wysokińska E, Surdyka D, Kieszko D, Pakieła M, Burdan F. The problem of fatigue in patients suffering from neoplastic disease. Contemp Oncol (Pozn). 2017;21(2):131-135. doi: 10.5114/wo.2017.68621. Epub 2017 Jun 30. PMID: 28947882; PMCID: PMC5611502.
Dietetyk kliniczny specjalizujący się w opiece nad pacjentami onkologicznymi. W pracy łączy żywienie kliniczne z podejściem pełnym zrozumienia – od prehabilitacji i żywienia okołooperacyjnego po leczenie żywieniowe i wsparcie w rekonwalescencji.